Spotkanie z Shlomo Wolkowiczem

28 stycznia 2009 r. w naszej szkole zostało zorganizowane spotkanie z niezwykłym człowiekiem - Shlomo Wolkowiczem. Człowiekiem, który przeżył własną śmierć. Urodził się w 1925 roku. Kiedy wybuchła II wojna światowa, uczęszczał do szkoły we Lwowie.

W czerwcu 1941 roku - po napaści Niemiec na Związek Radziecki - postanowił uciekać na wschód - dotarł do Złoczowa, gdzie urządzono rzeź Żydów. Został uwięziony w zamku, który został przez Niemców przekształcony w miejsce odosobnienia dla więźniów politycznych. Shlomo Wolkowicz opowiedział nam, jak udało mu się uciec z masowej mogiły, mimo że był ranny i leżał pod warstwą trupów unurzany we krwi. Znalazł schronienie u pewnej polskiej rodziny, skąd zaraz znowu musiał uciekać. Jego życiem kierował los: raz sprzyjający, raz przewrotny i złośliwy. Po opuszczeniu schronienia u Polaków udało mu się wskoczyć na ciężarówkę, która jechała prosto do Lwowa. Podróż nie zakończyła się spodziewanym powodzeniem, ponieważ na miejscu został schwytany przez ukraińskich policjantów. Cudem uszedł z życiem po katuszach, jakich doznał z ich rąk. Jednak udało mu się - wygrał z losem i przeżył wojnę.

Milczał przez 50 lat, nie chcąc wracać do bolesnych wspomnień. Dzisiaj jeździ po wielu szkołach i opowiada o szczęściu i odwadze. Również w naszej szkole - mimo swoich 84 lat - snuł swoją opowieść przez kilkadziesiąt minut, z wszelkimi szczegółami. Cały czas w pozycji stojącej, z wyprostowaną sylwetką i podniesioną głową. Dzięki takim ludziom jak Shlomo Wolkowicz pamięć o Holocauście i jego ofiarach będzie trwała. A powinna trwać jak najdłużej, aby nigdy nie doszło do powtórek błędów historii.